Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Las Vegas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Las Vegas. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Las Vegas - dzień trzeci

Dziś trzeci i ostatni dzień zwiedzania Las Vegas. Zaczęliśmy od hotelu Riviera. W nim trochę pograliśmy na automatach i nawet nie straciliśmy kasy a trochę wygraliśmy :). Potem poszliśmy do dawnego hotelu Sahara, który obecnie nazywa się SLS. Kolejnym hotelem był Circus Circus. Dwa następne hotele Wynn & Encore podobały nam się najbardziej w pierwszej części dnia. Potem na chwilkę weszliśmy do małego, jak na warunki Las Vegas hotelu The Linq. Gdy weszliśmy do hotelu Harrah’s zachciało nam się jeść. Powiedziałem M. że idę zagrać w Black Jacka i jak wygram to idziemy jeść do restauracji. Jak powiedziałem tak zrobiłem. Za wygrane 40$ zjedliśmy pyszne hamburgery z frytkami.

Po jedzeniu byliśmy umówieni z francuzami przy Treasure Island na pokazy. Okazało się, że pokazów nie będzie ani tu, ani w The Mirage, bo od jakiegoś czasu już nie ma pokazów i nie wiadomo kiedy znów będą. W każdym razie hotele zwiedziliśmy sami, bo francuzi wrócili do hotelu. W The Mirage przegrałem trochę kasy… Na koniec dnia zostawiliśmy sobie dwa najładniejsze hotele – The Palazzo i The Venetian. W tym ostatnim znów przegrałem trochę kasy…

Po zwiedzeniu hoteli wstąpiliśmy jeszcze na chwilę do drugiego ROSSa, kupiliśmy sobie trochę ciuchów i wróciliśmy do motelu.

piątek, 23 stycznia 2015

Las Vegas - dzień drugi


Drugi dzień zwiedzania Vegas. Dziś rano chodzimy tylko z M. bo francuzi mieli jakieś problemy z samochodem i pojechali do wypożyczalni zmienić samochód. Spotkaliśmy się z nimi w bufecie Bellagio o 14 i razem jedliśmy. Potem już dalej zwiedzaliśmy razem.

Swoją wędrówkę rozpoczęliśmy od położonego nieco na uboczu hotelu Rio, który wieczorem oświetlony jest na kształt i kolor koszulki Barcelony. Trafiliśmy do niego nieco przypadkiem, bo skręciliśmy w złą ulicę i tak jakoś nam się wyjechało prosto na niego :). Kolejnymi hotelami były Monte Carlo i Aria położona w kompleksie City Center. Oba nas nie zachwyciły. Za to Bellagio to klasa sama w sobie i nie muszę chyba nic więcej na jego temat tutaj pisać. Zanim spotkaliśmy się w bufecie zdążyliśmy jeszcze odwiedzić Planet Hollywood, który bardzo nam się podobał.

Bufet w Bellagio był oczywiście znakomity. Po zjedzeniu poszliśmy do kolejnego pięknego hotelu - Caesars Palace. Ponieważ coraz dalej oddalaliśmy się od zaparkowanego samochodu, postanowiliśmy wrócić po niego i zaparkować bliżej. Wybraliśmy parking w hotelu Paris. Sam hotel bardzo ładny, natomiast położony obok hotel Bally's nas nie zachwycił. W międzyczasie zrobiło się ciemno i poszliśmy na pokaz fontann przed Belaggio. Spektakl oczywiście zachwycający.

Po fontannach pojechaliśmy wszyscy (bez Ch., która została w hotelu) naszym samochodem na najstarszą część Las Vegas - Fremont Street. Obejrzeliśmy spektakl muzyczny wyświetlany na największym ekranie na świecie oraz odwiedziliśmy hotele: Four Queens, Fremont i Golden Nugget. Tylko ten ostatni wywarł na nas jakieś pozytywne wrażenie, gdyż w środku znajdowało się bardzo duże akwarium z rekinami.

Wracając zostawiliśmy A. i E. w ich hotelu a sami z L. pojechaliśmy zagrać w kasynie. Samochód zostawiliśmy we Flamingo, zwiedziliśmy niezbyt ciekawy wystrój najstarszego hotelu na Stripie i zaczęliśmy szukać stołu do black jacka. Znaleźliśmy wolne miejsca dopiero przy stole w... sąsiednim hotelu Cromwell. Podczas gdy M. "bawiła się" przy "jednorękich bandytach" my z L. graliśmy za najniższą stawkę 10$. Loic niestety wszystko przegrał, a mi udało się wygrać 60$!

Tą wygraną zakończyliśmy dzisiejszy dzień i udaliśmy się do naszego hotelu Mardi Gras. Jutro 3 dzień zwiedzania. Pozostało nam już niewiele hoteli do zobaczenia oraz spektakle. Jutro na pewno też nie będziemy się nudzić!